Miesięczne archiwum: Sierpień 2006

Impresje z magicznej Bretanii

Wakacje się skończyły, Bretania, którą zwiedzałam przez prawie dwa tygodnie, jest teraz bardzo daleko. Wróciłam wypoczęta, opalona (sic!), pełna energi do pisania i robienia horoskopów. W przyszłym tygodniu na Czarach zacznie się pojawiać cykl reportaży z naszej podróży, bo byliśmy (z Matim i Kasią) w kilku wyjątkowych miejscach: w Carnac, wielkim skupisku menhirów, w Mont Saint Michel, która przez Celtów uważana była za miejsce przebywania umarłych, na końcu świata czyli w Le Conquet, najbardziej wysuniętej na zachód części Francji. Cała Bretania przesiąknięta jest starymi celtyckimi mitami, odradzającą się na kulturą celtycką, a także grobową atmosferą, bo w tym surowym kraju, od wieków walczyło się z Ocenem, co przynosiło ofiary i duŻo cmentarzy. Wracając do Polski udało nam się zobaczyć katedrę w Chartre – to jest nieopisywalne przeżycie (ale oczywiście spróbuje <img mce_tsrc=>)” />. Widziałam wiele katedr włoskich, francuskich, austriackich i niemieckich, ale ta jest wyjątkowa i zapiera dech w piersiach! Wysokością, grą światła, budową. Po mału będą opisywac te wrażenia na Czary.pl.

Pluton istnieje, tylko zmieniła się definicja

Podobnież astronomowie głosowali i przegłosowali, że Pluton nie mieści się w nowej definicji planety. Aby nikt nie myślał, że spowoduje to rewolucję w astrologii lub Pluton przestał istnieć, wyjaśniam co następuje:
:)
Przed odkryciem, a następnie włączeniem tzw. nowych planet do systemu
astrologicznego, do sporządzenia horoskopu używano pozycji Słońca, Księżyca oraz
pozostałych widocznych planet – czyli Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza oraz
Saturna. Kryterium używania obiektu dla prognoz było takie: coś z grubsza jest
widoczne oraz/lub raz na jakiś czas wraca w to samo miejsce na ekliptyce. W
horoskopach interpretuje się również obiekty, które materialnie nie istnieją,
jak np. węzły księżycowe, ale wracają na swoje miejsce.
Planety transsaturniczne zostały włączone do systemu astrologicznego po długich
sporach i debatach w środowisku astrologicznym. Spory te trwają do dziś.
To, czy Pluton jest uznany za planetę, czy nie jest, nie zmienia jednak faktu
jego istnienia. Nie stwierdzono, że Pluton przestał istnieć, ale zmieniono
definicję tego, co przez astronomów jest uznawane za planetę.
W żadnym „aksjomacie” astrologicznym nie jest powiedziane, że wróży się tylko z
planet, które dostały taką etykietkę od jakiegoś ludzkiego gremium, nie
umniejszając oczywiście astronomom.
Plutona nie widzimy go gołym okiem, ale ma okres obiegu, da się wyliczyć jego
pozycję i to jest jego przepustka do horoskopu. Oprócz Plutona używa się innych
obiektów, które nie są planetami. Ba, nawet na Słońce i Księżyc, mówi się
„planety”, choć wcale nimi nie są ;) ale to z lenistwa i baaardzo dużego skrótu myślowego.

Dziś ważny, choć trudny aspekt Słońce koniunkcja Saturn

Dziś ważny dzień: Słońce o godz. 13.55 utworzy koniunkcję z Saturnem. Nie będzie nic przychodzić łatwo, pzoornie proste sprawy mogą się komplikować i ukazywać swoją trudną i niedostępną stronę. Ogólnie trzeba się będzie natrudzić i lepiej sie starać wypełnić wszystkie zobowiązania, bo w grudniu (na opozycji tych planet) trzeba się będzie z tego wypłacić podwójnie. Do tego Księżyc w znaku Koziorożca nie sprzyja sprawom handlowym i zaczynaniu spraw, które mają mieć szybki przebieg i szybki zysk. Do tego zbliża się pełnia 9.08, co podsyca emocje, animozje i wyolbrzymia problemy. Dopiero koło czwartku będziemy mogli sie pogrążyć w błogim, choć nieraz też zdradliwym, oddziaływaniu Neptuna na Słońce.

Czego nie wie fotoedytor

Piątek okazał się pracowitym dniem, ale na przegląd doniesień internetowych znalazłam kilka minut. Portal Gazeta.pl w dziale Deser oczywiście mnie nie zawiódł. Jak w filmie Men in Black, najciekawsze magiczne wiadomości znaleźć można w najgłupszym dziale gazety :)
Dzisiaj redaktor Angelika Swoboda pochyliła się nad komentarzem nadinspektora Pawła Biedziaka z Komendy Głównej Policji, który jest człowiekiem rozsądnym i wyważonym w słowach. Omawiany był raport dotyczący wykorzystania wizji jasnowidzów w pracy Policji, z którego jasno wynika, że na 440 przebadanych spraw aż 432 wypadki okazały się wpadką jasnowidzów – osób lub ciał nie znaleziono, a zastępy ratowników uganiały się po lasach i bagnach na darmo i za państwowe pieniądze.
Trudno się temu dziwić, bo jak zauważa Izabela Grabowska, rzeczniczka policji w Kielcach, o współpracę z konkretnym jasnowidzem błaga zrozpaczona rodzina, a policja sama nie zajmuje się poszukiwaniem skłonnych do wspólpracy jasnowidzów. Zresztą ja w pracę operacyjną oraz wolę walki naszej Policji wierzę i wiem, że czasami wymaga to czasu, a rodzina chciałaby przyspieszyć bieg sprawy.
Z tych 440 przypadków zostaje nam osiem spraw, w których pomoc jasnowidza okazała się trafna. Oczywiście, to daleko poza granicami błędu statystycznego, bo i ślepej kurze jak 440 razy podziobie, to może z osiem razi trafi się czasami ziarno. Jednak czemu się czepiam Gazety – bo artykuł opatrzono zdjęciem Pana, który coś wącha i podpisano „Spotkanie z jasnowidzem”. Przyjrzałyśmy się temu zdjęciu i stwierdziłyśmy, że przedstawia ono Krzysztofa Jackowskiego, zwanego Jasnowidzem z Człuchowa, znanego zresztą szerszej publiczności z serialu paradokumentalnego na temat jego pracy oraz wygranej w japońskim konkursie jasnowidzów, bodajże w uboegłym roku.
Krzysztof Jackowski jest postacią arcyciekawą i przypuszczam, że te osiem trafnie rozwiązanych spraw należało właśnie do niego. Szkoda, że fotoedytor Gazeta.pl nie miał świadomości, że ilustruje tekst zdjęciem osoby znanej, której zapewne mogłoby się nie spodobać takie potraktowanie. Wierzę, że to przypadek i niedoinformowanie. Krzysztof Jackowski znajduje się na sądowej liście biegłych z zakresu parapsychologii. Wśród wielu udokumentowanych przypadków pomocy najsłynniejsze jest wskazanie ciała Ewy B. z Brzegu (tu trafna była trzecia wizja) czy Michała Sz. z Bygdoszczy. W swojej pracy wykorzystuje rzecz należącą do osoby. Sam twierdzi, że wizje sprawdzają się w około 50-ciu procentach przypadków.
Nie znam Krzysztofa Jackowskiego osobiście, ale w programie TV widziałam, w jaki sposób pracuje. Wizje wyglądały – moim zdaniem – na obrazy, jakie zapamiętała lub widziała ofiara w stanie skrajnego przerażenia lub zgonu. Dlatego w jednym z odcinków Jackowski mówił, że zbrodnia rozegrała się u podnóża hałdy lub żwirowej góry, a na tle nieba widoczne były krzyże lub linie wysokiego napięcia. Zwracał uwagę, że dominował kolor szary, obok był jakby budynek z dzwiami z metalu. A więc kto uważa, że jasnowisz poda adres i współrzędne geograficzne, ten się myli – podaje obraz miejsca, w jakim cos się wydarzyło, a samo ciało może zostać potem przeniesione w inne miejsce. Odcinek, o którym piszę, zakończył się wyjaśnienien sprawy – zbrodnia rozegrała się w warsztacie samochodowym (duże metalowe drzwi), umiejscowionym obok nasypu kolejowego (szary kolor i góra, a trakcja kolejowa to kable i krzyż).
Tak czy owak, nie chciałabym raczej oglądać tego, co Jackowski w wizjach ogląda, bo świat widziany oczami ofiary to bardzo złe miejsce.
Fundacja Neutilius donosi, że Krzysztof Jackowski przyjął wyzwanie pewnego sceptyka, który za udowodnienie w warunkach kontrolowanych istnienia zjawisk paranormalnych płaci milion dolarów. Trzymam za Krzysztofa Jackowskiego kciuki!
Jak mawia młodzież dzisiejsza „pełny szacunek”!

Podaję link do artykułu i zdjęcia
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,3527613.html

A tu cała masa wiadomości o Jackowskim, plus opisy spraw i odpowiedzi na pytania czytelników
http://gdansk.naszemiasto.pl/jasnowidz/specjalna/2612.html
powoli się ściąga, ale warto.

I tu doskonały tekst na temat warsztatu Krzysztofa Jackowskiego
http://gdansk.naszemiasto.pl/jasnowidz/specjalna_artykul/37749.html

Ceremonia wyznaczona przez astrologów

Wyszłam rano po puszki dla kota i chleb dla człowieka, przy okazji kupiłam Dziennik. W nim na ostatniej stronie informacja, że żona syna cesarza Japonii Akihito, księżna Kiko, została poddana ceremonii Chakuta no Gi. Ma ona zapewnić lekki poród i zdrowie dziecka, które jest w drodze. Ta ceremonia to standard, Japonki uczestniczą w niej w dziewiątym miesiącu ciąży (jeśli jest zagrożona, to nawet wcześniej, jak było u Kiko), ale dokładny czas wyznacza zawsze astrolog, ponieważ musi to być Dzień Psa.