Miesięczne archiwum: Czerwiec 2008

Przesilenie letnie

Kwiat_paproci

Jutro, czyli w sobotę 21.06 o godz. 01:59 czasu polskiego Słońce przechodzi do kardynalnego znaku Raka i zaczyna się astronomiczne lato. Jest to również przesilenie letnie, czyli święto Słońca i światła, które przeważa nad ciemnością. W naszej kulturze obchodzimy Noc Kupały i Sobótkę – noc z 23.06 na 24.06. Jest to czas obrzędów i czarów związanych z żywiołem ognia, wody, płodności i miłości. O Sobótce można przeczytać na naszej stronie w artykule w dziale Magia.

Ja wybieram się na Noc Przedświętojańską organizowaną jutro przez Fundację Ja Wisła. Niżej przeklejam opis imprezy, muzyka wyjątkowa, same gwiazdy:

2008-06-21 – godzina:20:00:00

Fundacja Ja Wisła zaprasza wszystkich warszawiaków i gości odwiedzających naszą Stolicę na NOC PRZEDŚWIĘTOJAŃSKĄ w sobotę, 21 czerwca 2008 roku, o godzinie 20 przed zachodem słońca w Porcie Czerniakowskim na barce Herbatnik rozpocznie się obrzęd prastary w blasku świetlików.

  • godz: 20 – 21 warsztaty bębniarskie Klick & Drum
  • godz: 21 – 22.30 koncert Orkiestry Na Zdrowie z Jackiem Kleyffem
  • godz: 22.30 – 23 nimfy i rusałki rozdawać będą 100 kilogramów lodów bambino
  • godz: 23 – 0.30 koncert Kapeli Ze Wsi Warszawa
  • godz: 0.30 – 1.00 puszczanie wianków – lampionów + pokaz Teatru Ognia Circus Maximus
  • godz: 1.00 – 2.30 koncert Orkiestry Św. Mikołaja
  • godz: 2.30 – …. warsztaty bębniarskie Słomy + do rana jamm session

Raz w roku taka noc. Najkrótsza, paprociowa, świetlikowa. Barka Herbatnik i Port Czerniakowski zajarzy się setkami świateł. Wierzby obrodziły bananami jak nigdy. Przybywajcie z wiankami na głowach, przez ognisko nad wodą skaczcie i za lampionami po wodzie pływajcie (w kamizelkach ratunkowych).

Projekt NOC PRZEDŚWIĘTOJAŃSKA realizuje Fundacja Ja Wisła przy wsparciu Biura Kultury m. st. Warszawy.
Wstęp wolny.

P.S. Kwiat na zdjęciu wyżej to nie jest oczywiście kwiat paproci, ale pasuje do klimatu przesilenia, więc go tu dodałam. Zdjęcie zrobione zostało w Kew Gardens w Londynie w 2005 roku, nie pamiętam, jak ta przedziwna roślina się nazywa.

Interpretacja horoskopu Angeliny Jolie

Zapraszam do czytania mojej analizy horoskopu Angeliny Jolie, dziś Słońce przebywa w ostatnim stopniu Bliźniąt, a aktorka jest właśnie spot tego znaku, a w dodatku spodziewa się narodzin bliźniąt – dziewczynek w sierpniu :)

„Angelina Jolie to obecnie najbardziej fotografowana i oblegana aktorka na świecie. Uznawana wielokrotnie za jedną z najpiękniejszych kobiet świata, prowadzi życie zmienne i niespokojne. Urodę, wdzięk i siłę przebicia zawdzięcza szczęśliwym układom planet, które ma w swoim urodzeniowym horoskopie. Urodzona ze Słońcem i Merkurym w znaku Bliźniąt, posiada dwie sprzeczne natury: demonicznej kobiety i opiekuńczej matki.

Angelina Jolie urodzona 4 czerwca 1975 r.
godz. 9.09, Los Angeles, Kalifornia, USA

 

Królowa Ciemności

Jako Bliźnięta Angelina jest ciekawa świata i otwarta na każde doświadczenie, jakie się wiąże z poznawaniem nowej wiedzy, a także spotykaniem oryginalnych ludzi. Od dziecka fascynuje się ciemną stroną życia: nosi liczne tatuaże, ciemne stroje, ma dużą kolekcję noży, których podobno używa podczas seksu. Należała do grupy punków i jako nastolatka buntowała się przeciwko światu i rodzicom. Nosiła w fiolce zawieszonej na szyi krew swojego drugiego męża Billy Bob Thorntona. To wpływ porywczego i wojowniczego znaku Barana, w którym aktorka ma aż trzy planety: Księżyc, Marsa i Jowisza. Tworzą one wybuchową mieszankę męskiej energii, sportowego ducha, rywalizacji, erotycznego przyciągania i kłótliwości w codziennym życiu. Ustawione są dodatkowo w opozycji do Plutona, planety podświadomości oraz emocjonalnej i psychicznej walki, a także śmierci. W dzieciństwie Jolie chciała zostać dyrektorem zakładu pogrzebowego i fascynowała się trumnami. Pluton to planeta transformacji, również wyglądu. Niewiele osób wie, że Angelina jest naturalną blondynką! W młodości matka przefarbowała jej włosy na czarny kolor i odtąd aktorka niechętnie go zmienia i czuje się lepiej jako brunetka. (…)

Matka gromadki dzieci

Słońce Angeliny przebywa w XI domu horoskopu, związanym z działalnością społeczną, organizacjami pozarządowymi, fundacjami i stowarzyszeniami. Aktorka silnie angażuje się w pomoc potrzebującym, jest Ambasadorem Dobrej Woli UNESCO, działa w ramach ONZ jako ambasador Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do Spraw Uchodźców i członek Rady Stosunków Zagranicznych. Szczególnie zajmuje się dziećmi, uchodźcami i ochroną środowiska. Stellium planet w znaku Barana w IX domu horoskopu dodatkowo podkreśla jej chęć pomagania innym, a także upodobanie do egzotycznych podróży.

Ascendent i Wenus w znaku rodzinnego Raka sprawiają, że Angelina była bardzo związana z matką i sama odnajduje się świetnie w tej roli, choć trochę jej zajęło, zanim ustatkowała się i założyła własną rodzinę. Dzieci dodają jej urody i kobiecego uroku. Jej drugie małżeństwo nie przetrwało głównie dlatego, że Thornton nie miał czasu wychowywać ich wspólnie adoptowanego syna Maddoxa. Od tej pory aktorka ma już trójkę adoptowanych dzieci (chłopca z Kambodży, dziewczynkę z Afryki i chłopca z Wietnamu) oraz dziewczynkę urodzoną ze związku z Bradem Pittem. Wenus jest przecież w kwadraturze do rewolucyjnego i niekonwencjonalnego Urana, Angelina nie może być zwykłą mamą ze zwykłą rodziną – swoimi uczuciami chce obdarować dzieci z każdego zakątka świata. Możemy na pewno spodziewać się kolejnych egzotycznych adopcji. Para oczekuje w sierpniu 2008 roku narodzin bliźniąt – dwóch dziewczynek, gromadka powiększy się więc znacząco. CZYTAJ DALEJ

Sintra – najbardziej magiczne miejsce na świecie

Tak, na pewno niektórzy stwierdzą, że to przesada lub nieprawda, ale dla mnie Sintra w Portugalii to najbardziej magiczne miejsce na świecie.

Sintra01

Jedna z gór Serra de Sintra, © 2008 Izabela Podlaska

W Sintrze powstało na przestrzeni wieków wiele klasztorów, miejsc odosobnienia, pustelni. Z czasów rzymskich pozostały na jednym ze wzgórz szczątki świątyni poświęconej Saturnowi. W wielu miejscach można napotkać megalityczne kamienie i kręgi, podobne do tych w Stonehenge czy w Carnac. W XVIII i XIX wieku portugalscy, angielscy, niemieccy i włoscy arystokraci wybudowali tu oryginalne, neogotyckie wille i pałace, które kryją w swoich murach i ogrodach tajemne przejścia, ukryte komnaty, podziemne jeziorka, magiczne studnie, przesuwane ściany i wiele wiele innych dziwnych, a czasem strasznych miejsc.

Sintra02

Studnia Życzeń w Palacio Regaleira, © 2008 Joao

Góry, pośród których zbudowano Sintrę, były od wieków nazywane Księżycowymi Górami. Po części dlatego, że kiedyś, do XVIII wieku, były pozbawione drzew, a ich pokryte kamieniami zbocza lśniły tajemniczym blaskiem w świetle Księżyca. Inny powód to magiczne właściwości tego miejsca, które od wieków przyciągało ludzi z różnych stron świata. Do dziś przyjeżdżają tu nawet z Ameryki Południowej (szczególnie Brazylijczycy), aby odprawić rytuały powodzenia i pomedytować, korzystając z wyjątkowych właściwości tego miejsca. Masyw gór był wedle legendy schronieniem greckiej bogini księżyca Diany, która przez Rzymian zwana byłą Cyntią (stąd dawna nazwa Sintry, która brzmiała Cintra). Na szczycie głównej Księżycowej Góry stoi okazały Palacio da Pena, zbudowana w połowie XIX wieku rezydencja rodziny królewskiej. Wokół pałacu jest wielki ogród, w którym można spacerować godzinami i nie spotkać żywej duszy. Zwiedzałam pałac i ogrody przez ponad sześć godzin i … w ogóle nie chciało mi się ani jeść, ani pić! Podobne relacje usłyszałam od mieszkańców Sintry. Energia Księżycowej Góry jest tak silna, że normalne potrzeby organizmu ograniczają się do minimum. To jedna z niezwykłych właściwości tego miejsca.

Sintra03

Tajemniczy mostek w ogrodach Palacio da Pena,
© 2008 Miłosława Krogulska

Palacio da Pena – widok z Tronu Królowej w pałacowym parku,
© 2008 Izabela Podlaska

Droga do pałacu prowadzi krętymi ścieżkami wokół stromej Góry Księżycowej. Zanim dojdzie się do bramy, na szczycie góry wyłania się niecodzienny widok. Okazała siedziba królów z niesymetrycznie wobec całej budowli wkomponowaną wieżą pomalowana jest w zaskakująco kontrastujące ze sobą kolory: żółty, czerwony, biały i czarny. Pałac wygląda jak z bajki o Królewnie Śnieżce, ma wiele dziedzińców, wieżyczek ozdobionych flankami. Architekt połączył w tej budowie wiele różnych stylów od arabskich mozajek, przez indyjskie symbole i wzory po chrześcijańskie gotyckie łuki i wykończenia. W każdym przewodniku można przeczytać, że Palacio da Pena jest jaskrawym przykładem romantycznego neogotyckiego kiczu. Król Ferdynand II, który zbudował pałac, był bliskim kuzynem księcia Bawarii, który też wybudował neogotyckie zamki, na których później wzorował się Walt Disney tworząc swoje rysunkowe bajki i budowle w Disneylandach.

Sintra04

Palacio da Pena – widok z dołu, © 2008 Izabela Podlaska

Kicz, kiczem, ale kto i po co zbudował coś tak dziwnego na szczycie stromej góry, gdzie często pada, jest mgła i jest zawsze o kilka stopni zimniej niż w Lizbonie? Pałac został zbudowany przez króla Ferdynanda II na ruinach klasztoru, który został zniszczony przez słynne trzęsienie ziemi w XVIII wieku, które zrównało z ziemią wiele budowli w Lizbonie i okolicy. Projekt zakładał wkomponowanie pozostałości po klasztorze w całą budowlę. Król zaakceptował dopiero trzeci projekt architekta i budowa ruszyła. Efekt do dziś zapiera dech i zadziwia oryginalnością. Pałac został zbudowany na planie …klucza. Klucz został również wyrzeźbiony nad główną bramą wejściową. To wiadomość dla wtajemniczonych i uważnych: jeśli chcesz tu naprawdę wejść, musisz znać klucz, aby odczytać magiczne przesłanie zawarte w tej budowli. Nic nie jest tu przypadkowe. Każdy szczegół jest starannie przemyślany i ma swoje ezoteryczne i duchowe przesłanie. Ferdynand II był nazywany przez poddanych Królem Artystą, miał również tytuł Wielkiego Mistrza Masońskiego i podobno należał do bractwa Iluminatów.

Sintra05

Palacio da Pena – widok z górnego tarasu, © 2008 Izabela Podlaska

Niecodzienne kolory pałacu symbolizują cztery etapy alchemicznej przemiany materii w celu uzyskania słynnego Kamienia Filozoficznego: czarny kompost (nigredo) staje się biały (albedo), potem uzyskuje żółtą barwę (citrinitas), aby na końcu, kiedy materia osiąga stan idealny, zabarwić się na czerwono (rubedo). W alchemii aby osiągnąć najwyższe wtajemniczenie, należało przebyć długą drogę prób, błędów, pokus. Dlatego wiele dróg i ścieżek w ogrodach wokół pałacu, a także w środku Palacio da Pena, wije się w dziwnych zakrętach, przypominając alchemicznego węża Uroburosa, symbol nieskończoności, wiedzy i wiecznego powrotu, odradzania się przyrody i duszy człowieka.

Sintra11

Palacio da Pena – mury przy bramie wejściowej, © 2008 Izabela Podlaska

Przechadzając się po salonach królewskiej rezydencji na każdym kroku spotykamy wyrzeźbione symbole magiczne, alchemiczne, astrologiczne, a także pogańskich bogów. Mimo to Ferdynand chociaż władał wyjątkowo katolickim krajem nigdy nie został oskarżony o szerzenie herezji. W zaciszu zamku poszukiwał tajemnicy wszechświata, zgłębiał nauki tajemne i próbował dobrze kierować państwem.

Sintra06

Palacio da Pena – hinduski symbol Słońca, © 2008 Izabela Podlaska

Najbardziej podczas zwiedzania szokuje olbrzymia rzeźba, którą widać już z daleka, zanim dojdzie się do Pałacu. Wisi ona nad przejściem z jednego dziedzińca do drugiego. Wygląda na pierwszy rzut oka jak przerażający Diabeł. Historycy mówią, że jest to Tryton, na mój gust jest to raczej bóg mórz i oceanów Neptun w całej swojej okazałości.

Sintra09

Palacio da Pena – Tryton widok z dołu, © 2008 Izabela Podlaska

Sintra08

Palacio da Pena – Tryton, zbliżenie, © 2008 Izabela Podlaska

I tu znów Ferdynand II zmusza nas do myślenia i przyjrzenia się rzeźbie, bo ma ona głębokie symboliczne znaczenie powiązane z koncepcją całego miejsca. Łączy w sobie cztery żywioły i pokazuje symboliczne przemiany, jakie przejść musi człowiek na drodze duchowego wtajemniczenia. Postać, zawieszona nad bramą (żywioł powietrza) siedzi na wielkiej muszli i otoczona jest wyrzeźbioną rafą koralową (żywioł wody), z jego głowy wyrasta drzewo winorośli (żywioł ziemi), a w jego brzuchu otwiera się paszcza – podobna do paszczy Piekieł (żywioł ognia) lub do … ludzkich ust. Bestia pilnuje wejścia na wewnętrzny dziedziniec Pałacu, jest testem odwagi na śmiałka, który chce zdobywać wiedzę tajemną i rozwijać się duchowo.

Sintra10

Palacio da Pena wejście na pokoje pałacowe, © 2008 Izabela Podlaska

Sintra07

Palacio da Pena – widok z wewnętrznego dziedzińca na okoliczne góry i Ocean, © 2008 Izabela Podlaska

Trudno opisać wszystkie niesamowite zakątki tego miejsca. Po prostu trzeba tam pojechać i samemu wszystko zobaczyć. Warto poświęcić więcej czasu na zwiedzanie i przyjrzeć się freskom, mozaikom i zdobieniom na zewnątrz i w pałacowych komnatach. Podróżniku, pamiętaj – nie wszystko jest tym, czym się na pozór wydaje!

Po przedpremierowym pokazie filmu „Hallam Foe”

Właśnie wróciłam z pokazu przedpremierowego filmu brytyjskiego reżysera Davida Mackenziego „Hallam Foe”, na który rozdawaliśmy dziś na Czary.pl bezpłatne wejściówki. Film jest super, dawno nie widziałam tak interesujące, niebanalnej i trudnej do przewidzenia fabuły. Film opowiada o trudnym dorastaniu, wiele w nim humoru, ale i refleksji. Bardzo polecam! Świetna rozrywka i jednocześnie kawał dobrego i ambitnego kina. O filmie więcej można przeczytać na stronach dystrybutora Vivarto, na oficjalnej stronie filmu lub na Filmweb.

Już jutro rozdajemy wejściówki na przedpremierowy pokaz nowozelandzkiej komedii „Orzeł kontra rekin” – jutro podamy szczegóły!

Spod jakiego znaku jest Portugalia?

Obiecana część dalsza opowieści z wyprawy do Portugalii. Przed wyjazdem zaczęłam szukać w różnych starych i nowych tekstach, spod jakiego znaku jest Portugalia. Jako starożytny i średniowieczny koniec świata była od stuleci kojarzona z planetą Saturn i jego władztwem – znakiem Koziorożca. Od renesansu aż do czasów współczesnych najczęściej przypisywanym znakiem Portugalii są Ryby. Połączenie tych dwóch znaków świetnie widać w ukształtowaniu terenu Portugalii: bezkresny ocean, skaliste wybrzeże i strome góry.

Sintra_widok

Zdjęcie robione z jednej z zamglonych gór Sierra da Sintra, widok z 500 metrów na Ocean Atlantycki, wybrzeże, średniowieczny koniec świata i piękną piaszczystą plażę © 2008 Izabela Podlaska

Cascais_wybrzeze

Skaliste wybrzeże w Cascais © 2008 Izabela Podlaska

Ryby to codzienne pożywienie zarówno Portugalczyków, jak i turystów tłumnie odwiedzających ten kraj. Można się tam najeść do woli świeżo upieczonego na grillu dorsza (po portugalsku bakalhau – czt. bakalju), sardynek, makreli, łososia i innych pysznych ryb, u nas nieznanych (np. robalo – czyt. robalu). Sardynka jest jednym z dwóch głównych symboli Lizbony – razem z tramwajem. Niżej na zdjęciu występują razem.

Lizbona_tramwajsardynka

Jeden z tramwai wspinających się po stromych i wąskich uliczkach starej części Lizbony, na tramwaju sardynka – wraz z tramwajem jeden z symboli miasta © 2008 Anna Maria Woźniak

Portugalia była kiedyś potężnym państwem, które rządziło połową świata. Jowiszowa ekspansja połączona była z saturnicznym wprowadzaniem porządku i uzupełnianiem białych plam na mapie. Saturn i Koziorożec w tradycyjnej astrologii związane są ze statkami i żeglarzami. Do dziś mit wielkich wypraw i odkryć geograficznych wyznacza rytm każdego portugalskiego miasta położonego nad oceanem. Kiedyś z licznych portów statki wypływały w nieznane. Dziś na lotnisku co chwila staruje lub odlatuje samolot do najdalszych zakątków świata.

Cascais_port

Stary port z XVI wieku w Cascais © 2008 Anna Maria Woźniak

Jowisz, władca Strzelca i stary władca Ryb, króluje na całym półwyspie Iberyjskim (Hiszpania to tradycyjnie znak Strzelca). Oba kraje są bardzo katolickie i związane z tradycją chrześcijańską. Podczas zwiedzania Lizbony trafiłyśmy na udekorowane ulice i balkony specjalnie na procesję poświęconą św. Antoniemu.

Lizbona_balkon

Balkon w starej części Lizbony udekorowany na procesję św. Antoniego © 2008 Izabela Podlaska

Znak Ryb związany jest ze stopami, a co za tym idzie – butami. Portugalia jest bardzo znana z produkcji butów, w samym centrum Lizbony jest specjalna ulica ze sklepami z obuwiem. Buty są w bajecznych kolorach, wzorów jest niezliczona ilość, a ceny wyjątkowo niskie – średnio od 10 do 30 Euro za parę letnich butów. Byłyśmy przygotowane na podbój sklepów z butami. O tym, że w Lizbonie można się obłowić w buty dowiedziała się Ania od swojej nauczycielki portugalskiego już przed wyjazdem. Miłka wzięła wielką walizę, żeby pomieścić nasze ewentualne zakupy. Po wejściu do sklepu na Rossio dostałyśmy amoku i oczopląsu. Ilość modeli, kolorów, rodzajów zapięć i materiałów była trudna do ogarnięcia. Tylko rozsądek sprawił, że nie wykupiłyśmy połowy sklepu. Ja ograniczyłam się do pięciu par, a Miłka kupiła chyba z siedem – już nie pamiętam, bo musiałam ją wyciągać na siłę z kolejnych sklepów. Jeśli ktoś ma ochotę, może policzyć na zdjęciu, ile butów kupiła Miłka.

Kania_buty

Miłka prezentuje swoje zdobyczne buty © 2008 Anna Maria Woźniak

Ja prezentuję moje mega szpile – o dziwo, mega wygodne!

Iza_buty

Ja w świeżo zakupionych złotych szpilach © 2008 Anna Maria Woźniak

Motyw żywiołu wody i znaku Ryb przewijał się też co chwilę na każdym budynku mieszkalnym. Gdzie nie spojrzeć, na każdym oknie wisiało wielkie pranie. Portugalczycy, zarówno w nowych, jak i starych dzielnicach, mają pod oknami specjalne mocowania z linkami do wieszania prania. Doszłyśmy do wniosku, że jest to starożytny rytuał poświęcony wszechobecnemu Demonowi Prania. Tubylcy zapytani o to zjawisko byli zmieszani i coś się tam tłumaczyli, że są za to wyznaczane kary, ale to nie pomaga. Na pytanie o Demona Prania milkli. Byłyśmy na to przygotowane – na pewno nie można o nim mówić głośno!

Lizbona_pranie02

Uliczka Lizbony z wiszącym praniem w każdym oknie © 2008 Izabela Podlaska

Jako przedstawicielki kraju spod Byka, w Portugalii odnalazłyśmy się od razu i korzystałyśmy ze wszystkich jego dobrodziejstw. W tutejszej Biedronce, zwanej po portugalsku Pinco Doce (coś chyba tak, nie pamiętam dokładnie), która w Portugalii jest marką delikatesową, kupowałyśmy warzywa, owoce i przepyszne sery i wina. Nasze codzienne śniadanie wyglądało mniej więcej tak:

Sniadanie

Nasze codzienne pierwsze śniadanie w Lizbonie © 2008 Anna Maria Woźniak

Już niedługo relacja z magicznych miejsc w Portugalii, do których udało nam się dotrzeć mimo krótkiego pobytu. Swoją relację zdjęciową zrobiła Ania – możesz zobaczyć ją tutaj.

Kampania prezydencka w USA – horoskop Baracka Obamy

Przedwczoraj sztab wyborczy udostępnił do publicznej wiadomości akt urodzenia Baracka Obamy z dokładną datą i godziną: 4 sierpnia 1961 r, g. 19:24, Honolulu, Hawaje. Wcześniej były znane dwie godziny urodzenia – jedna z Ascendentem w Skorpionie, druga w Wodniku, ale o kilkanaście minut wcześniejsza, niż ta z aktu urodzenia. Oczywiście sztab Obamy zrobił to nie dla astrologów, ale dla ucięcia pogłosek i plotek, które krążyły wokół Obamy – że urodził się w Kenii (co wykluczyłoby jego kandydaturę na prezydenta), że jego drugie imię to Muhammad, a nie Hussein, a jego prawdziwe imię to Barry. Wszystko to, żeby umniejszyć jego amerykańskość.

Horoskop Baracja Obamy

 Horoskop Baracka Obamy

Ta historia pomyłek, plotek i pomówień widoczna jest w horoskopie urodzeniowym Obamy: najwyżej położoną planetą jest Neptun, odpowiedzialny często za pomyłki dotyczące wizerunku i pochodzenia. Neptun tworzy też kwadraturę ze Słońcem Obamy, które jest w znaku Lwa. Jest on przywódcą z wizją, ale jak na razie unika konkretów i mówi głównie to, co ludzie chcą usłyszeć. Mroczną stroną wpływu Neptuna w jego horoskopie jest skłonność do uzależnień – religijnych i fizycznych, którym Obama nie mógł się w swoim życiu oprzeć. W jednej ze swoich książek wyznaje, że jako nastolatek dużo pił, palił marihuanę i brał kokainę, aby zapomnieć o swoim pochodzeniu i nie rozstrzygać pytania, kim jest naprawdę. Neptun przebywa w jego horoskopie w dziewiątym domu, Obama zaczął więc szukać inspiracji w bardziej duchowym wymiarze i przez dwadzieścia lat należał do Zjednoczonego Kościoła Chrystusa (United Church of Christ), kościoła protestanckiego.

Ascendent w znaku Wodnika i Uran w VII domu sprawiają, że Obama umie ze swojej odmienności zrobić atut. Jest obecnie jedynym czarnoskórym senatorem w senacie USA. W czasie kampanii prezydenckiej skupiał od początku na sobie uwagę jako czarnoskóry kandydat. Księżyc w Bliźniętach i Merkury w Lwie w opozycji do Jowisza tłumaczą jego dar przemawiania, a Słońce w Lwie sprzyja autoprezentacji i umiejętności pokazywania się w dobrym świetle. Słońce w Lwie sprzyja wizerunkowi dobrego przywódcy i zdolnego polityka. Jest bardzo ambitny, ale i pracowity, na co wskazuje Mars w znaku Panny i Słońce w szóstym domu. Czy ma szansę z McCainem? Już niedługo napiszę o tym więcej.

Czary.pl na nowym serwerze

Od przedwczoraj portal Czary.pl jest na nowym, większym serwerze. Przez kilka dni mogliście mieć problemy z korzystaniem z serwisu, ale teraz wszystko powinno być OK. Będziemy bardzo wdzięczni za informacje, jeśli coś zauważycie. Nie działa jeszcze tylko Kalendarz Księżycowy – w ciągu najbliższych dni będzie uruchomiony wraz z archiwum. Merkury w retro w znaku Bliźniąt skłonił nas, a wręcz zmusił do szybkiej przeprowadzki na lepszy serwer. Jak to mówi moja mama – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :)

12.06.2008 W-wa zajęcia o progresywnym Słońcu

Zapraszamy na ostatnie przed wakacjami zajęcia z astrologii. Temat:

Twoje progresywne Słońce w horoskopie

12.06.2008, Warszawa, g. 18.00 – 21.00
prowadzą: Miłosława Krogulska, Izabela Podlaska
info i zapisy: +48 600 218 488, +48 600 218 588, Warszawska Szkoła Astrologii
cena: 30 zł


Opis zajęć:
Znak zodiaku naszego Słońca w horoskopie zmienia się w czasie, a nasza osobowość poszerza się o nowe cechy charakteru, nowe cele życiowe, nową energię do działania. Bardzo silny wpływ ma na to Słońce progresywne, które w ciągu naszego życia może zmienić znak zodiaku aż dwa razy, a jeśli urodziliśmy się pod sam koniec znaku to nawet trzy lub cztery razy. Będziemy analizować przykłady zwrotów w życiu słynnych ludzi i uczestników zajęć na podstawie ich horoskopów.

Serdecznie zapraszam!