Katastrofa pod Smoleńskiem – czy śmierć da się przewidzieć?

Autorka: Miłosława Krogulska

W sobotę 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie samolotowej zginęli pod Smoleńskiem w zachodniej Rosji Prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką, towarzyszącymi politykami, naczelnymi dowódcami polskiej armii, duchownymi oraz działaczami stowarzyszeń kombatanckich, ochroną i całą załogą samolotu.

Polskę dotknęła niewyobrażalna tragedia. Ogłoszona została tygodniowa żałoba narodowa. Odbieramy wiele telefonów i nadchodzą do nas maile Czytelników z pytaniem, czy katastrofę prezydenckiego samolotu można było przewidzieć. Odpowiedź nie jest prosta, bo to nie człowiek panuje nad śmiercią i nie on decyduje o tym, ile trwać będzie jego życie.

Astrolog i gwiazdy

Camille Flammarion, L’Atmosphere: Météorologie Populaire (Paris, 1888), pp. 163, źródło:wikimedia.org

Dawni astrologowie opracowali techniki, które pozwalały przewidzieć nagłe załamanie zdrowia lub sprecyzować okoliczności i czas, gdy życie człowieka może być zagrożone. Część z tych wskazówek przetrwała do naszych czasów. Dawni mistrzowie stosowali je z wielką ostrożnością i utrzymywali w tajemnicy. Wiedzieli dobrze, że wiedza o tym, kiedy ktoś umrze, szczególnie jeśli mowa o wpływowej osobie, daje władzę nad światem lub iluzję tej władzy.

Dzisiaj to, co przetrwało z tych technik, jest dostępne i ponownie badane. Choroby, które jeszcze sto lat temu stanowiły nieodwracalny wyrok, dzisiaj są łatwe do wyleczenia, choć przynoszą je podobne astrologiczne wpływy. Widzimy, że wiele wskaźników, które mogą w horoskopie zapowiadać zwycięstwo śmierci, stają się tryumfem życia. Tryumfem siły naszego ducha. Bywa jednak i tak, że przewidywania śmierci rujnują ludzkie życie, bo skazują człowieka na przerażenie i rezygnację. Kto oblicza takie horoskopy, staje po stronie tych mocy, które z życiem walczą.

W katastrofie prezydenckiego samolotu zginęło 96 osób. Jeśli spojrzymy w ich horoskopy, odkryjemy różne astralne wpływy – gorsze, lepsze, ale nie zapowiadające definitywnej śmierci, bo nie ma jednego układu planet, który zapowiada koniec. Katastrofa jest tym strasznym momentem, kiedy losy wielu osób łączą się ze sobą i wypełniają się w jednym czasie. A przecież każda z osób, które weszły na pokład prezydenckiego samolotu miała inny horoskop, inne losy, inne powołanie, choć śmierć spotkała ich taka sama. Czy mogliśmy to przewidzieć? Czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach mógłby od nas tego oczekiwać? Odpowiedzi na o pytanie powinniśmy ostrożnie szukać w horoskopie Polski, startu i lądowania samolotu, gdy minie czas żałoby. Powinniśmy to zrobić, ale nie po to, aby udowadniać sobie, kto jest największym astrologiem, ale po to, żeby uniknąć takich tragedii w przyszłości. Jeśli uda się nam te wskaźniki znaleźć i jeśli przeznaczenia można uniknąć.

Każdy, kto zajmuje się ezoteryką, bez względu na swoje wyznanie, dochodzi w swojej pracy do takiego momentu, w którym uświadamia sobie, że nasza ziemska egzystencja jest tylko przystankiem w podróży przez wielowymiarowe uniwersum. Będąc tutaj, nie wiemy wszystkiego ani o sobie, ani o świecie.

Horoskop to mapa, która pokazuje człowieka równocześnie w wymiarach duchowym i fizycznym. Gdy nasze ciało składane będzie do grobu, czas nie zatrzyma się. Śmierć w horoskopie to tylko jeden z tysięcy tranzytów, który dla każdego wyglądać może inaczej. To tajemnica, wobec której jesteśmy bezradni. Kiedy astrologowie badają horoskopy zmarłych osób, widzą, że planety nadal wpływają na losy ich dzieł i trwałość pamięci o nich. W chwili żałoby w horoskopie szukać powinniśmy nie ciemności i smutku, ale światła i pocieszenia.

Horoskop działa dalej, bo to nie my wprawiliśmy planety w ruch i nie my jesteśmy władni mówić im, kiedy mają się zatrzymać. Tak jak planety nadal krążą po swoich orbitach, tak dusza kontynuuje swoją wędrówkę przez inne wymiary istnienia.

Warszawa, 11 kwietnia 2010 r.

6 myśli nt. „Katastrofa pod Smoleńskiem – czy śmierć da się przewidzieć?

  1. krezuska

    Witam!
    Bardzo ciekawy artykuł i wiele w nim racji, dziękuję, również za tak szybko zamieszczony tutaj, po tej tragedii.
    Ja zajmuję się m.in. feng shui i jak to bywa w takich przypadkach, każdy na swój sposób próbuje dociec przyczyny, czy w jakiś sposób wytłumaczyć czy rozumować to co się stało i dlaczego.
    Po tej katastrofie zastanawiałam się, co mogło wpłynąć na to wszystko co się stało – splot energetyczny dusz, które jeszcze w poprzednim życiu postanowiły takie zakończenie swego istnienia tu na Ziemi? Przecież znają się cały czas i wiedzą o sobie, tylko nasza świadomość tego nie dopuszcza… Zła energia i tyle jadu – np. na przekór polecimy, pomimo że nas nie zaprosili, pokażemy że bez zaproszenia też można… A moze skumulowało sie tyle złorzeczenia i złych słów wypowiadanych ciągle wobec siebie nawzajem i musiało to niemalże eksplodować /nomen omen/? A moze – patrząc z punktu widzenia feng shui – kiedy, jakie i gdzie przeprowadzane były remonty i pokrycie dachu naszego Białego Domu? A może trzeba by sie przyjrzeć temu blizej?
    Kiedyś zatrudniano astrologów, czy w Chinach mędrców, którzy znali chińską Astrologię, 4 Filary przeznaczenia i Wędrującą Gwiazdę, i bez zasięgnięcia rady takiego mędrca nie brano się za nic, a dzisiaj to jest niemalże wstydem… Moze warto byłoby czasami wrócić do korzeni?
    Pozdrawiam serdecznie
    krezuska

  2. goldan

    …przed obudzeniem.. miałam śniłąm o Białych Koniach..po czym moja sasiadka obudziła mnie i i pierwsze słowa były prezudent niezyje. nie uwierzyłam niedotarło do mnie ale coś w tym jest i wierze w intuicje człowieka tylko wnią:_)

  3. krezuska

    … dodam jeszcze, ze pan Prezydent rozdawał swoje piękne duze kalendarze i na pewno wiele ludzi powiesiło je sobie, co suma sumarum nie wróży dobrze, bo Stary Rok wtedy odbraża się na Nowy i dzieją sie takie właśnie niefajne rzeczy związane często z właśnie smutnymi wydarzeniami. Sama doświadczyłam czegoś podobnego dawno temu, i od tego czasu obserwuję i wyczulam ludzi na zbyt wczesne wieszanie nowych kalendarzy.
    Pozdrawiam serdecznie
    krezuska
    PS
    A moze warto byłoby stworzyć takie forum, żeby ludzie pisali o takich… „przesądach”?

  4. Sylwia

    Przeczytalam gdzies na blogach związek numerologiczny miedy wydarzeniami w r 1914,1939 a 2010 – podobno dzieli ich równa ilosc dni- czy to ma sens ?

  5. Helena

    Smierć napewno jest czymś co większość ludzi przeraża ale nie powinniśmy się jej bać. Znam ból jaki czuje się po odejściu bliskiej osoby i jak większość z nas wiemy, że jest on nie do opisania, ale ja nie boję się śmierci i napewno chcę żyć chociażby do chwili kiedy moje dziecko będzie samodzielne. Ponadtto uważam, że na tym świecie jesteśmy najemcami czasu jednak ten czas najmu jest określony ale my podpisujemy tylko umowę nie znając czasu jej trwania.
    W czasie trwania mojej żałoby po bliskich doszłam do wniosku, że; Bug stworzył na ziemi dla siebie teatr w którym życie i to co nas wnim spotyka sprawia, że jesteśmy najlepszymi aktorami i nawet nie musimy uczyć się ról, które na codzień odgrywamy, ponieważ czujemy naprawdę.

  6. Adika

    No sama nie wiem….Myślę że tak chyba musiało być…Często ludzie zastanawiają się jak to mogło się stać..czy można temu było zapobiec..ale tak czy tak nie mamy na takie wydarzenia jakiegoś dużego wpływu..Casem mam też tak że mi się coś śni jakąś intuicje że coś się może stać..ale co z tego..zawsze mówimy że to tylko sny.Najgorzej jednak gdy niczego się nie spodziewamy mamy dobry dzień a tu z nienacka że ktoś bliski umarł albo w ciężkim stanie…To chyba jest gdzieś w gorze zapisane kiedy mamy odejść czy gdy ma coś się stać.Każdy ma swój początek i koniec tak to już jest….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>